niedziela, 25 października 2015

Edyta czyli o wyjątkowym zamówieniu

Moje maluchy wiedzą, że szydełko to nie druty; że szydełkiem się szydełkuje, a nie szyje :)  i jak najbardziej oswojone są z widokiem szydełkującej mamy. Lubią też różne dziergadła, które dla nich popełniam. Ale do tej pory (a "znamy" się już prawie pięć lat) niczego sobie nie zażyczyły.
Aż tu pewnego dnia Martynka powiedziała "Mamo zrób mi Edytę".
Oczywiście.
Ale kim jest Edyta?


Otóż Edyta to postać, która występuje w Toy Story. Przez niespełna 5 sekund!!!
Taki screen z oryginalną Edytą:


I trochę technicznych szczegółów:

W amigurumi (bo tak nazywają się takie szydełkowe małe zabawki) stawiam swoje pierwsze kroki. Między innymi z tego powodu Edytę wydziergałam w całości korzystając z gotowego wzoru autorstwa Soph (Stitch).
Użyłam włóczki YanArt Jeans, szydełko 3,5 mm dla samej lalki i 4,0 mm dla sukienki i bucików.
Oczy to safety eyes, które dostałam dawno, dawno temu od Justyny - mistrzyni w świecie amigurumi.

I Edyta:




Jutro test. Martynka z Edytą idą razem do przedszkola. Jeśli Edycie spodoba się w przedszkolu będę musiała zrobić dla niej cieplejsze ubranka. Bo niestety coraz zimniej.

Ściskam Was ciepło,
Sylwia

5 komentarzy:

  1. Fajna ta Edyta i ma taką gustowną sukienkę,taka elegantka będzie potrzebowała więcej ubranek.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, koniecznie ciepła czapka i szalik to podstawa na obecną ppgodę :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję za każdy komentarz!